wtorek, 12 lutego 2008

koledzy z Bloco X ...
koledzy z Sambala ...

sobota, 9 lutego 2008

Karnawał w Rio - jak to jest



Karnawał w Rio to jedna wielka impreza w całym miescie. Ludzie przebierają się mniej lub bardziej, siedzą w knajpkach na piwku od rana albo bawią się przy rytmach samby od 9:00. Każdego dnia od godz. 9 w całym miescie ktos gra. W calym Rio jest ok. 500 blocos, czyli mniejszych lub wiekszych baterii i w oficjalnym przewodniku po karnawale codziennie jest opisanych kilkanascie najwiekszych - nazwa, czas, ulica lub plac. Oprocz tego pelno jest grup formujacych sie spontanicznie dosc i grajacych tez spontanicznie, ale najwazniejsze, ze kazda ekipa ma swojego puxadora, ktora jedzie na samochodzie z naglosnieniem i spiewa, a wokol dolaczaja sie ludzie chetni do zabawy - tancza, spiewaja, a wszystko jest proste, pstryk i sie dzieje!
Do grania w niektorych blocos bylismy zaproszeni i chcialbym tu podkreslic, ze rozstawienie Macka, Andrzeja, Ludwika i Rafala grajacych na caixach wokol surdo tercero bylo bardzo pozytywym komentarzem opanowania instrumentu przez chlopakow.
Sa rozne grupy i gra sie rozne rzeczy samba-reggae, funky, maracatu jak np. ponizej - Largo Curvelo na Santa Teresie


Oprocz tego oczywiscie sa wieksze imprezy i na miescie i na Sambodromie. Na Rio Branco, jednej z glownych ulic Downtown, odbywaja sie parady blocos i grup w kostiumach, a na Sambodromie parady szkol samby z Grupo A i Grupo B, a w innych czesciach miasta szkoly samby z Grupo C, D i E. W sobote 2 lutego Ludwik, Andrzej, Leszek i Rafal byli na Sambodromie na paradzie Grupo A, gdzie graja takie mocne szkoly jak np. Estacio de Sa, Caprichosos de Pilares, Lins Imperial. Najlepsza ze szkol z Grupo A bedzie grala w przyszlym roku z najwiekszymi i legendarnymi szkolami samby w paradzie Grupo Especial.
Parada szkol z Grupo Especial to wisienka na torcie calego karnawalu w Rio de Janeiro. Zawsze jest to niedziela i poniedzialek, po 6 szkol kazdego dnia. To wlasnie to wydarzenie jest wizytowka Rio i jest transmitowane do 2 mld ludzi na calej Ziemi. Perfekcja wykonania i przeprowadzenia parady jest absolutna, wszystko - muzyka, enredo, breaki baterii, stroje, taniec i spiew tancerzy, platformy - wszystko jest oceniane przez sedziow i musi stac na najwyzszym poziomie. Kazda ze szkol ma czas 80 minut na przejscie 800 m Sambodromu - kilku tysiecy tancerzy, muzykow i 6-8 platform.
Rafal, Asia i ja wybralismy sie tam w niedziele wieczorem, udalo nam sie niedrogo kupic bilety u konika i mielismy szczescie zobaczyc Najwiekszych - szkoly samby: Portela, Mangueira i Viradouro. Porazajace przezycie.. Trudno opowiadac o Brazylii, jeszcze trudniej pisac o karnawale na Sambodromie, co sie czuje, gdy widzi sie Legende - G.R.E.S. Mangueira w pelnym rozwinieciu... Nic nie powstrzymuje wyobrazni ludzi tworzacych to widowisko. Widac calkowity zwiazek miedzy enredo, czyli piosenka, ktora jest odniesieniem dla alegorii, fantazji, tanca, strojow i figur, a tym co prezentuje dusza kazdej szkoly - bateria. Szybkosc rytmu, precyzja zagrania, groove i piekno breakow - poezja.. Najladniejszym dla mnie breakiem tego Karnawalu jest break szkoly Viradouro - caixe wchodza na fraze Mangueiry, pozniej calosc gra funky, mocne akcenty surdo i odpalenie calosci dalej. Nic na sile, feeling i emocja - to naprawde wszystko plynie i jest idealnie spojne z caloscia. Moze powrzucam kilka zdjec i filmow, bo trudno to opisac...

piątek, 1 lutego 2008

Karnawal tuz tuz ...

Dzisiaj wiczorem bedzie oficjalne przekazanie kluczy miasta Rio de Janeiro przez burmistrza dla Momo - krola karnawalu. W niedziele wieczorem o 21 ruszaja na Sambodromie szkoly najlepsze - Grupo Especial - 6 w niedziele i 6 w poniedzialek. Oczywiscie wybieramy sie tam. Oprocz tego w zalym miescie, a zwlaszcza tu gdzie jestesmy - na Lapie i Santa Teresie - dzieja sie wieczorami i dlugo w noc szalone imprezy. To bardzo muzyczny narod. Puszczenie muzyki z plyty nikogo nie pociaga, ale jezeli gdzies gra zespol na zywo - sambe batucade, sambe pagode, frevo - to momentalnie zbiera sie tlumek i tanczy, rece w gorze, spiewaja - chyba wszyscy znaja slowa kilkuset piosenek. Za ludzmi podaza zaplecze gastronomiczne, czyli lodowki z zimnym piwkiem, caipirinha i cos do przegryzienia na goraco. Zawsze. Tu, na Lapie takich imprez wiekszych , mniejszych jest kilkanascie co wieczor. Ale jak nie ma muzyki granej na zywo, malo kto przychodzi. Zespol zazwyczaj nie potrzebuje naglosnienia, do cavaquinho lub do gitary przynosza sobie jakis wzmacniaczyk, albo przywoza go wozkiem. Rzecz jasna umawianie sie na konkretna godzine nie ma sensu, bo wszystko jest bardzo rozciagniete w czasie, ale tez zespol nie gra np. 2 razy po pol godziny, tylko np. 3 godziny bez przerwy, piwko i jeszcze raz.
Mieszkanko mamy super, najwazniejsze ze jest lodowka i taras z widokiem na Lape. Obok nas mieszka Brazylijczyk Fernando, ktory gra gdzies na tamborimie i gra naprawde dobrze. Przede wszystkim pokazal nam mozliwosci tego malego instrumentu i wielosc technik gry. jak z kazdym instrumentem, nie jest tak, ze 2 techniki sprzed stu lat sa jedynymi. Tu zainteresowanie instrumentem jest tak duze, ze wciaz wymysla sie nowe techniki, sposoby gry i wszystkie trzymaja brazylijski groove. Na warsztatch w Mangueirze bylo podobnie, sposobow wykorzystania lewej reki na repinique jest wiele, a wszystko to otwiera nam szeroko oczy i uszy. Rzecz jasna, poszukiwanie nowych technik badz laczenie innych stylow odbywa sie na bazie doskonalej znajomosci instrumentu i technik sprzed lat - to constans.
Lece do sklepu muzycznego, tak sie rozkrecilem...

wtorek, 29 stycznia 2008

Jutro przeprowadzka

Karnawal sie zbliza, wiec jutro opuszczamy Villa Samba Hostel. Fajne miejsce, ale na tydzien max. Nie jest drogo, ale brak kuchni, podobno pozniej bedzie i ciagle walki o net (jest tylko 1 komputer, po 20 min. na kazdego), a przede wszystkim wieczna impreza pod oknami do 5-6 rano. Fakt, ze wszedzie jest blisko. Jesli chodzi o net, to maja tu dodatkowy kabel np. do wpiecia laptopa, tylko trzeba go sobie przywiezc.
Kilka dni temu wybralismy sie z Andrzejem na wycieczke tramwajem na najstarsza dzielnice Rio - Santa Teresa. Wracajac i zwiedzajac, zobaczylismy ogloszenie o pokojach do wynajecia. Porozmawialismy, wplacilismy zaliczke i super - mamy miejsca 5 min. wyzej i dalej, ale tylko po 20 reali za os\noc. Na karnawal to bardzo tanio, zwazywszy gdzie jestesmy. Sambodrom bliziutko, Lapa pod stopami - bedzie sie dzialo. Z nowej chatki jest widok z tarasiku na cale miasto, a powyzej z zakretu mozna zobaczyc Corcovado, albo zatoke. Pysznie!

poniedziałek, 28 stycznia 2008

Gramy, sluchamy i wrastamy w miasto



Porta da Bandeira z G.R.E.S. Beja Flor














Przez ostatnie kilka dni wszystko wreszcie ruszylo. Po kolejnych warsztatach z Serrinho z Tijuca, gralismy wczoraj z jednym z wielu blocos, ktore w tydzien przed karnawalem urzadzaja uliczne parady. Oczywiscie wszystko wyglada bardzo spontanicznie, ale jest 60-70 osob w baterii, drugie tyle "oficjalnych" tancerzy i mnostwo ludzi, ktorzy po prostu sie swietnie bawia. Oczywiscie za bateria jedzie wielka platforma wypakowana naglosnieniem, z muzykami i puxadorami na gorze.






Obok jest kilka zdjec z wczoraj z Sambodromu z proby G.R.E.S. Beija Flor - glupio powiedziec, ale czujemy sie tam jak u siebie - ludzie nas poznaja, albo ciagna za reke i chca sobie z nami robic zdjecie. Sa niesamowici... Przedwczoraj bylismy z Marcinem na probie G.R.E.S. Imperatriz (sama czolowka). Stalismy na dole, zaraz przy barierce, cieszymy sie, bo ludzie przechodza na wyciagniecie reki, smieja sie, tancza, spiewaja do kamery i sposrod kilku tysiecy tancerzy wybiega jeden facet i krzyczy do nas "Polonia!" Skad on nas zna? Ten chlopak w koszulce z orlem to tancerz z G.R.E.S. Estacio de Sa, gdzie czesto bywamy, ale nikt z nas nie dal mu tej koszulki... Dzieja sie tu niestworzone rzeczy, a pewnie wydarzy sie ich wiecej.





W ciagu ostatnich kilku dni bylismy na probach kilku szkol, ale najwazniejsza to proba G.R.E.S. Mangueira.


Tu wyjasnienie, ze proba duzej szkoly samby, to mega impreza. Zaczyna sie od pagode, dolacza bateria, wychodzi Porta Bandeira, setki tancerzy, kilka tysiecy tanczacych i bawiacych sie ludzi. Szybka samba, huk taki, ze dzwoni w uszach na drugi dzien, calosc zaczyna sie o 24 w nocy i trwa do rana. Rafal krecil kamera ze schodow calosc - w pewnej chwili podszedl czlowiek z Mangueiry i nie tylko póstawil go jescze lepszym miejscu, ale wzial na scene, zeby nakrecil koniecznie najwazniejszych - puxadores, czyli wokalistow i interpretatorow enredo.



No i tak wyszlo, ze jutro idziemy na warsztaty do G.R.E.S. Mangueira - repiniq i surdo tercero. Czad!



A teraz cos z polskiego piekielka: doszly nas sluchy, ze w telewizji sniadaniowej nasi koledzy z zespolu Ritmodelia obwiescili pani redaktor, ze zaden z zespolow z Polski nie byl jeszcze w Rio i nie wiedza, zeby ktos sie tam wybieral. To chyba my zle uslyszelismy, poniewaz koledzy z Ritmodelii, ktorych cenimy i szanujemy jako muzykow, wiedza gdzie aktualnie jestesmy i w zyciu czegos takiego by nie powiedzieli na cala Polske. Howgh!

czwartek, 24 stycznia 2008

Kilka zdjec ze szkol samby

G.R.E.S. Tijuca - pusto, bo bylismy na warsztatch


G.R.E.S. Portela - na Sambodromie, proba

G.R.E.S Estacio de Sa - proba techniczna












środa, 23 stycznia 2008

Nie stoimy, zwiedzamy!

Wycieczka a'la amerykanski turysta po Rio. Maciek, Rafal, Asia, Andrzej i ja ruszylismy do Muzeum Historii Brazylii, do Parlamentu, a pozniej lodka na Niteroi. Tam szum, gwar i jeszcze glosniej niz w Rio, ale chcielismy przy okazji poszukac szkoly G.R.E.S. Viradouro - szybko wymieklismy. Pogoda wciaz umozliwia zwiedzanie, jest tylko 27 stopni.
Czy ktos czyta tego bloga, bo nie widze komentarzy, a na pewno pomogloby mi to w pisaniu nowych postow.

wtorek, 22 stycznia 2008

Slonca brak, ale jest muzyka

Od 3 dni pada. Brazylijczycy chyba nie sa przyzwyczajeni do czegos takiego, nawet nie wiem, czy jest tu pora deszczowa. Chlopaki sie juz zaaklimatyzowali, poniewaz mowia, ze jest im zimno - czasem. Ja wreszcie odzylem - moge szybko chodzic, gdzie chce i to caly dzien. Zimno jednak potrafi zaktywizowac. Imprez ulicznych juz nie ma takich hucznych, mobilni sprzedawcy tez gdzies znikli, ale dzieki temu mozna sie wyspac. Ludzie siedza w boteqin, takie uliczne bary ze stolikami na chodniku - duzo. W Brazylii glownie pije sie piwo, guarane i cafezinho - mala, mocna i slodka kawka. Piwko to przewaznie Skol, zamawia sie butelke w termosiku, zeby sie nie zgrzalo i np. 2 malutkie szklaneczki i siedzi sie... Skol to takie sobie piwo, daleko im do naszych, ale jeszcze jest Bohemia, Brahma i Antarctica. Oczywiscie trzeba pamietac, ze piwo jest naprawde zimne - jesli nie jest w termosiku, a nie zlapie sie za sama szyjke, to zachodzi reakcja termiczna z ciepla reka i piwko zamienia sie w lod - nie da sie pic i tyle.
Bylismy dzis na warsztatach w jednej z najwiekszych szkol samby - G.R.E.S. Tijuca. Dwie intensywne godziny cwiczenia niuansow gry na caixa. Na piatek jestesmy z innym mestre z Tijuca umowieni na warsztaty surdo tercero. Oczywiscie wszystko nagrywamy, mamy mase materialu ze szkol. Pewnie w Polsce obejrzymy to jeszcze ze 100 razy. Na jutro jestesmy umowieni w fabryce bebnow - juz tam bylismy, ale teraz chcemy troche pozamawiac instrumentow na okres po karnawale, bo teraz sa zawaleni robota. Po fabryce lecimy na probe techniczna G.R.E.S. Mocidade de Idependente - gra tam nasz znajomy z Bloco X, Meiko z Holandii. Wszystko sie powolutku rozpedzilo i dobrze - a najlepsze przed nami...

sobota, 19 stycznia 2008

Wyglada na to, ze pogramy!

Dwa dni temu spotkalismy sie z naszym amigo z Bloco X, Charliem z Anglii. Mieszka w niebanalnym miejscu - czwarte pietro na zasadzie nadbudowki, z fantastycznym widokiem na Rio. Christo Retendor, Maracana, Mangueira, Sambodrom, Ponte du Niteroi. Jest to co prawda favela, ale dopiero jej poczatek, dalej sa miejsca gdzie nie jest juz tak fajnie. Poszlismy razem do szkoly samby Estacio da Sa. Szkola ta grala juz na Sambodromie, nawet w Sala Trofeo mozna zobaczyc ich nagrody. Szalenie przyjazna atmosfera, dzieki Charliemu, ktory gra w baterii tej szkoly, moglismy poznac mestre baterii, puxadores i wielu innych szalenie otwartych ludzi. Podczas proby bateria grala najszybciej sposrod tych, ktore slyszelismy, a tancerze caly czas spiewali i robili wraz z publika zlozona z prodzin i przyjaciol fantastyczna atmosfere. W przeciwienstwie do tych najwiekszych szkol samby, gdzie mozna wykupic sobie stroj i miejsce na paradzie nawet przybyszowi z Europy, tutaj odnosilo sie wrazenie, ze jest to szkola dla ludzi z tej dzielnicy i bardzo sie z nia identyfikowali. Sprawialo im wyrazna przyjemnosc zainteresowanie z naszej strony, starali sie byc bardzo pomocni.
Na nastepny dzien, czyli w piatek, zostalismy zaproszeni do szkoly dla dzieci od 8 lat. Zanim doszlismy na probe, w tej pozornie malo bezpiecznej dzielnicy w jakiej mieszka Charlie, kilkukrotnie okazalo sie, ze jestesmy juz tam znani jako 8 Polakow "my friends". W barze na rogu przsiedlismy na jedno piwko, ale poz zapoznaniu sie z jednym z wazniejszych ludzi szkoly, okazalo sie ze tak szybko na probe dojsc sie nie da. Jak dotarlismy, to na sali byl zywiol. Dzieciaki tak szybko graly, moze czasem nierowno, ale z groovem, male tancerki podskakiwaly jak pileczki - widac, ze szkola, ta "dorosla" ma skad czerpac narybek na nastepne parady. Zreszta ta dziecieca szkola tez przygotowywala sie do parady - mieli wlasne enredo, wlasne breaki, stroje i wystapia na jednym z wielu ulicznych karnawalow. Rodzice bardziej przejeci niz dzieci - taka szkola spelnia ogromna role w spolecznosci kazdej dzielnicy.
Na dzisiaj mamy zaproszenie na wspolne granie z G.R.E.S. Estacio de Sa po ich probie. Fajnie! Charlie zrobil nam tu ogromne plecy - wszedzie nas przedstawia jako unikalnych w Polsce sambistas. Thank you Charlie!

środa, 16 stycznia 2008

Szukamy szczescia w graniu
















Spotkalismy wczoraj Franka, znajomego mestre z Bloco X. Frank mowi, ze owszem posluchac wielkich szkol mozna, ale pograc lepiej z mniejszymi blocos. Mniejsze to znaczy ok 50 - 100 osob, czyli wcale nie tak malo. Liczy sie bardziej osobisty kontakt z innymi grajacymi i oczywiscie opanowanie instrumentu. Jest to latwiej dostepne. I przyjemniejsze, bo dla ritmistas z duzych szkol, tacu turysci jak my to dojne krowy - najlepiej to kup sobie stroj za 300 $
i potancz wraz z 4000 tancerzy. Nikt nie ma czasu i ochoty, aby sie zajmowac przyjezdnymi, chyba, ze sie duzo zaplaci. Z drugiej strony wiemy juz, ze powinnismy tu przyjechac w pazdzierniku i wtedy, jesli ma sie opanowany material, mozna zaczac regularnie przychodzic na proby i w rezultacie zostac wybranym do skladu, ktory bedzie bral udzial w karnawale. Czyli jesli bardzo sie chce i mozna zostac tu na 3 miesiace, to w zasadzie nie jest to trudne. Czy nam sie to kiedys uda? Moze niektorym...


No nic, w kazdym razie moze nie tedy droga, ale wiemy gdzie uderzac. Obok mnie w kafejce internetowej siedzi Rafal i wlasnie szuka mniejszych ekip, ale rownie dobrych jak te z Sambodromu. Ciekawa rzecz, ze wielu Brazylijczykow uwaza, ze obecnie te wielkie szkoly nie graja juz tradycyjnej samby, lecz hi-tech samba. Trudno nam to jeszcze zweryfikowac, poniewaz my uczylismy sie wlasnie takiej muzyki, lecz z wielka przyjemnoscia pogramy i posluchamy dobrego groovu. Jesli chodzi o mnie to ja wlasnie po to przyjechalem - osluchac sie i obyc z brazylijskim feelingiem w muzyce. Na szczescie tutaj gra sie codziennie i nie ma z tym problemow.
Przepraszam wszystkich , ktorzy to czytaja, za chaos w tych zdjeciach - korzystamy z kafejki internetowej, spieszymy sie zeby jeszcze cos znalezc na miejscu, zadzwonic do bliskich. Ja czuje sie troche jak korespondent wojenny:) Moze gdzies bedziemy mieli czas na spokojne korzystanie z komputera, to wtedy bedzie cacy.

Troche zdjec






Po pokonaniu problemow technicznych, wreszcie garsc zdjec z tego niesamowitego miasta. Szkoda, ze nie wzielismy ze soba komputera. Zdjecia sa surowe i nie podrabiane, te palmy i kokoski sa prawdziwe. No to jazda...



sobota, 12 stycznia 2008

Uff... upal, rytm i szalenstwo

Kilka kolejnych dni uplynelo. Slonce jest wszedzie, przewaznie pionowo nad glowa, cienia jest tyle ile pod stopami. Na szczescie barow i knajpek jest masa, co 10 metrow, sprzedawcow z lodowkami jeszcze wiecej. Wiecej wydaje sie tu na picie niz na jedzenie. Duzo owocow, ale ogorki niesmaczne.
Mieszkamy w dzielnicy Lapa - jest to miejsce, gdzie codziennie sa street party. Codziennie, a dzisiaj w sobote podobno bedzie najwieksza. Trudno to sobie wyobrazic, ale w dzien nie ma korkow (slonce), za to w nocy sa o 3.00 nad ranem. Pod naszymi balkonami sa najwieksze imprezy. Wczoraj przyszla bateria z instrumentami, ale cienko grali, wiec sie dolaczylismy i gralismy z nimi do czwartej w nocy, a ludzi tylko przybywalo! Wszyscy tancza, przekrzykuja sie, totalna mieszanka ras, kolorow, a uliczni sprzedawcy poczta pantoflowa dowiaduja sie gdzie odbywa sie impreza na dzielnicy i sciagaja tlumnie, a drinki i jedzenie jest tanie.
Przedwczoraj bylismy na probie szkoly Tijuca, jednej z czolowki. Proba otwarta dla wszystkich, mega impreza i generalnie strefa BNB (bardzo niewielu bialych), ale ludzie bardzo przyjazni.
Tutaj nawet obserwacja zycia ulicy jest ciekawa - mnostwo scenek rodzajowych, mozna siedziec godzinami i sie nie nudzic. Bardzo ciekawe miejsce...
Dzis idziemy na probe szkoly najlepszej - Mangueira. Bedzie sie dzialo...

środa, 9 stycznia 2008

Jestesmy w Rio de Janeiro!Niestety nie ma tu polskich czcionek... ciekawe dlaczego. Wczoraj wieczorem to byl szok po prostu - goraco, w dzielnicy w ktorej mieszkamy nikt nie spi, wszyscy sie bawia. Chcialbym zamiescic kilka zdjec, ale na razie walcze z tym komputerem. Roznica czasu, kolory , zapachy roznobarwni ludzie, na powitanie w hostelu muzyka na zywo, wszystko jest inne. Dobrze, ze juz tu jestesmy.